Ojciec Święty Jan Paweł II wyraźnie podkreślał, że świat współczesny potrzebuje nie tyle nauczycieli, co świadków wiary. Skupienie, którego tematem było „Posłannictwo chrześcijan w świecie”, prowadził o. Edward Torończak SJ. Rozpoczęto je modlitwą do Ducha Świętego. Następnie odczytano fragment Ewangelii św. Mateusza.

O. Edward powiedział, że Pan Jezus posługuje się symboliką w przypowieściach, aby wejść w głębszą rzeczywistość. W świecie pełnym zamieszania potrzebny jest Boży porządek. Chrześcijanie mają być solą i światłem Bożym. Sól w znaczeniu biblijnym jest substancją życiodajną, bo konserwuje, zachowuje pokarmy przed zepsuciem, nadaje też im smak. Jezus mówi o sobie, że jest solą. Świat bez Jezusa byłby nijaki. Jezus wnosi w świat wymiar miłości. Ludzka miłość jest ograniczona, ale od Jezusa mamy czerpać siły do żywego świadectwa o miłości. Jeśli Pan Jezus mówi „wy”, podkreśla w ten sposób wymiar wspólnotowy chrześcijan. Świadectwo wiary jest tym mocniejsze, gdy przenosi się na wspólnotę. Grzechem współczesności jest indywidualizm. Skupienie się na własnym „ja”. Chrześcijanin powinien wchodzić w świat i zachować to, co jest w nim dobre. Biel soli jest symbolem wewnętrznej uczciwości i przejrzystości. Przez nas ma przechodzić światło Boże. Mamy być Jego ikoną.

Co to znaczy być światłem dla świata? Światło w ciemności widzimy z daleka, rozświetla ono mrok. Jako chrześcijanie mamy być świadkami Bożej prawdy, rozświetlając „indywidualne prawdy” ludzi. Mamy być przewodnikiem dla innych, czyli pomagać odnaleźć Boga, pomagać uporządkować życie. W każdej spotkanej osobie winniśmy widzieć przede wszystkim dobro. Światło jest też sygnałem ostrzegawczym. W świecie, który się gubi, mamy rozpoznawać różne zagrożenia i niebezpieczeństwa, którymi są, np.: indywidualizm i egoizm. Winniśmy wskazywać Bożą perspektywę. Odwołując się do światła nadprzyrodzonego, wnosić miłość. Celem naszego życia jest upodobnienie się do Jezusa Chrystusa. Sprawność intelektualna nie przenosi się jednak na sprawność i chęć życia w Bogu. Przemiana w Bogu musi być zapoczątkowana we mnie samym i w mojej rodzinie. Należy skoncentrować się więc na relacjach wewnątrzrodzinnych. Głównym zagrożeniem dzisiejszego świata jest rozbicie relacji małżeńskiej i rodzinnej. Siłą Kościoła jest wspólnota. A w niej zaufanie, przebaczenie i pojednanie realizowane w atmosferze wierności i przyjaźni. Znalezienie przyjaciela jest równoznaczne ze znalezieniem drogocennego skarbu. Obecnie główne grzechy są przeciwko wspólnocie, przeciwko służebności i otwartości. W świecie szerzy się kastowość, która może wynikać z lęku przed światem. Jednak Kościół jest uniwersalny. W nim znajdują miejsce wszyscy. Mamy otwierać umysł i serce na świat, i dostrzegać w nim dobro. Grzech przeciwko wspólnocie wynika ze zwiększonego indywidualizmu, z którym związany jest egoizm. Jest to dynamika negatywna. Pierwszym wezwaniem Jezusa jest służba. Należy wszystko czynić na większą chwałę Boga. Ludzie bardziej posługują się Bogiem niż służą Bogu. Jezus Chrystus był człowiekiem otwartym i spotykał się z każdym człowiekiem. Budował pomosty między ludźmi. Mamy być ludźmi, którzy budują wspólnotę, zachowując własne cechy, i łączyć „dwa brzegi”. Jezus umarł, abyśmy byli jedno i stanowili nową wspólnotę.

Na zakończenie o. Edward przeczytał fragment apologii chrześcijańskiej „List do Diogneta” anonimowego autora, dawniej autorstwo przypisywano Justynowi, przedstawiający rolę chrześcijan w świecie.

Po nauce o. Edward celebrował Mszę św. Po niej był czas na wspólny poczęstunek i wzajemne rozmowy w serdecznej atmosferze. Całość spotkania zakończono rozważaniem Drogi Krzyżowej w kaplicy Centrum Dialogu Społecznego.

Helena Manikowska