Marsz dla Życia i Rodziny w Toruniu
Było to wielkie święto tych, którzy w życiu ludzkim na każdym etapie jego rozwoju widzą dar samego Boga, małżeństwo rozumieją jako nierozerwalny, oparty na miłości związek mężczyzny i kobiety, a w rodzinie upatrują największe bogactwo narodu, społeczeństwa i państwa. W niedzielę 29 maja ulice toruńskiej starówki wypełniły ponad dwa tysiące uczestników Marszu dla Życia i Rodziny, którzy w mieniącym się wszystkimi barwami pochodzie, przy wspaniałej, słonecznej pogodzie, dali publicznie wyraz swemu poszanowaniu dla Ewangelii i nauczania Kościoła.
Dzieło katolików świeckich
Marsz stanowił ukoronowanie wielomiesięcznych wysiłków grupy świeckich z kilku wspólnot: Domowego Kościoła i wspólnot młodzieżowych Ruchu Światło-Życie, Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, Civitas Cristiana oraz Przymierza Katolików na Rzecz Ewangelizacji i Misji „Pro Misja”. Podkreślił to bp Andrzej Suski, pozdrawiając uczestników Eucharystii, sprawowanej przed marszem w bazylice katedralnej Świętych Janów. – Dziękuję organizatorom i uczestnikom za chrześcijańskie świadectwo na rzecz Ewangelii życia – powiedział. – Dzisiejsze wydarzenie włącza się w wielki nurt, który idzie przez świat, przez wielkie stolice państw, a który jednoznacznie głosi „TAK!” dla życia i „NIE” dla kultury śmierci – zadawanej zwłaszcza najsłabszym, dzieciom nienarodzonym, ludziom chorym i posuniętym w latach – dodał.
Rodzina – bezcenny skarb
– Chcieliśmy wyrazić nasze przekonanie, że życie ludzkie na każdym etapie, począwszy od poczęcia aż do naturalnej śmierci, jest czymś bardzo wartościowym i godnym szczególnej ochrony – mówią Maria i Wiesław Skwirowie, członkowie Domowego Kościoła, inicjatorzy marszu. – Jesteśmy zwolennikami cywilizacji życia i sprzeciwiamy się wszelkim formom ataków na nie. A ponieważ kolebką życia jest rodzina, konsekwentnie ukazujemy jej wartość i bierzemy ją w obronę przed tym wszystkim, co współcześnie jej zagraża i ją osłabia. Wierzymy bowiem, że zdrowa rodzina jest bezcennym skarbem każdego narodu!
Sprawa życia i rodziny nie jest przegrana!
– Zwolennicy cywilizacji śmierci w jakimś niezrozumiałym i ślepym pędzie wytężają wszystkie siły, aby doprowadzić do zwycięstwa ich sprawy – uważa Waldemar Furmanek, prezes Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, jeden z głównych organizatorów marszu. – Jeśli nie odpowiemy im, jeśli ich nie powstrzymamy – przeforsują oni w parlamencie, wbrew najważniejszym interesom społecznym i mimo słusznych przekonań dużej części Polaków, swoje koszmarne pomysły. Żeby im to uniemożliwić, musimy bardzo stanowczo zabrać głos w obronie najsłabszych. Jest konieczne, abyśmy mocno wierzyli, że sprawa życia i rodziny w Polsce nie jest jeszcze przegrana!
„Co sobie o nas pomyśli Europa?”
W toruńskim marszu wzięli udział ludzie różnych powołań, stanów, wieku, zawodu. Wszystkich połączyło jedno: chęć pokazania, że życie trzeba szanować, upatrując w nim Boży dar i zadanie, a nie zagrożenie. „Jesteśmy za życiem”; „Życie jest piękne”; „Święte rodziny – święci kapłani”; „Rodzina Bogiem silna”; „Upomnę się u człowieka o życie człowieka”; „Mama, tata – początek świata”; „Wychowanie w rodzinie – drogą do dobrego społeczeństwa i państwa”; „Miłość, rodzina, małżeństwo – TAK!”; „Toruń za życiem”; „Miłość, radość, rodzina”; „Wybierz życie – ono zwycięży śmierć!” – oto niektóre z haseł widniejących na dziesiątkach transparentów. Jakże kuriozalnie w konfrontacji z nimi wypadł okrzyk przechodzącej obok osoby, której marsz nie przypadł do gustu: „Co sobie o nas pomyśli Europa?”…
Nie liczmy na państwo ani na media…
– Jestem zaskoczony dużą ilością młodych ludzi – mówi Mariusz, jeden z uczestników marszu. – Powiem szczerze: spodziewałem się, że będą tu dominować liczebnie osoby starsze, którym – kto wie? – być może w przyszłości zajrzy w oczy widmo eutanazji… Dezaprobaty dla działań prawnych na rzecz polskiej rodziny, a raczej ich braku, nie krył też Janusz, którego wypowiedź została wyemitowana w wieczornym głównym wydaniu „Wiadomości”: – Dzisiaj, w tym miejscu, przede wszystkim dziękujemy Bogu za dar życia i rodziny. Niestety, państwo mało robi dla rodzin, nie tylko wielodzietnych. Byłoby dobrze, gdyby chociaż nie przeszkadzało…
Warto dodać, że tak ważnego i trudnego do przegapienia wydarzenia nie zauważyła lwia część lokalnej prasy…
Ludzie dobrej woli łączą siły
W marszu wzięli udział przedstawiciele Domowego Kościoła z Bydgoszczy. – U nas nie ma jeszcze takiego marszu. Gdy dowiedzieliśmy się o toruńskiej inicjatywie, zebraliśmy grupę chętnych i przyjechaliśmy tu… – mówi jeden z nich. Do Torunia niespodziewanie przybył też ks. Tomasz Kancelarczyk, organizator marszu w Szczecinie – największego w Polsce (w tym roku wzięło w nim udział ok. 15 tysięcy osób). Przywiózł on osadzone na długich drzewcach flagi oraz stumetrowej długości wstęgę materiału, na której młodzież archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej przepisała instrukcję „Donum vitae” o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i godności jego przekazywania. Uczestnicy toruńskiego marszu ponieśli ten materiał, by symbolicznie zwrócić uwagę na ten ważny dokument Kościoła. Ks. Kancelarczyk podzielił się z organizatorami marszu swoimi doświadczeniami i bardzo konkretnymi pomysłami, które z pewnością okażą się przydatne w przyszłym roku… On też dokonał najtrafniejszego podsumowania: – Nasz marsz się nie kończy, on dalej trwa. Życia najsłabszych trzeba bronić każdego dnia!
Tomasz Strużanowski