Dla niektórych była to już czternasta pielgrzymka, inni szli kolejny raz po kilku latach, wielu – po raz pierwszy. Zdrożeni kilometrami wędrówki, zmęczeni lipcowym upałem, pątnicy dotarli na chełmiński odpust do fary pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, przed oblicze Matki Bożej Bolesnej, na uroczystą sumę i procesję. – Z dziada pradziada tak się już przyjęło, tak trzeba, zadość czyniąc tradycji w duchu polskiej pobożności – mówiła jedna z uczestniczek tego święta. Samochodem, rowerem, pieszo przybyli z pobliskich wiosek: Lisewa, Wabcza, Kijewa Królewskiego, Czarży, Wielkiego Czystego, ale także z bardziej odległych miejscowości: Bydgoszczy, Wąbrzeźna, Grudziądza, Świecia, Unisławia. Niezwykła to chwila, kiedy rozśpiewane grupy wchodzą do miasta, serdecznie witane przez jego mieszkańców, którzy czekali na nich od rana, pragnęli chociaż przez chwilę poczuć się pielgrzymami, dlatego przyłączali się całymi rodzinami do pątniczego tłumu. Chociaż brakuje sił u kresu drogi, to właśnie wtedy śpiewają najgłośniej. Przynieśli nawet instrumenty i sprzęt nagłaśniający, i przez chwilę mogło się wydawać, że to festiwal pielgrzymkowych pieśni. „Kijewo, Kijewo to my, nasza grupa rozśpiewana, idziemy już od rana” „O Maryjo, kocham cię” – śpiewali na sto głosów pielgrzymi z lisewskiego sanktuarium. Wiele piosenek skomponowano specjalnie na tą okazję. Uczestnicząc w tym kolorowym, rozśpiewanym korowodzie łatwo zrozumieć sens pielgrzymowania…

I nareszcie przyjemny cień fary okrył utrudzonych drogą, oczekujących na Mszę św. Teraz można było zjeść kanapkę, wyprostować nogi na kocu. W tym wyjątkowym dniu wolno im było przysiąść nawet tam, gdzie zazwyczaj się klęczy. Kiedy emocje już nieco opadły, a nogi odpoczęły, nadszedł czas na modlitwę, czas, żeby skierować wzrok ku Matce Bożej, czas osobistych próśb i podziękowań za łaski. Czas powierzenia Jej opiece wszelkich spraw. Zawsze wśród pielgrzymów jest wielu rolników, przyszli tuż przed żniwami prosić Chełmińską Matkę o dobre zbiory; przynieśli bukiety ziół i polnych kwiatów. Po uroczystej Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem ks. kan. dr Krzysztofa Lewandowskiego, Rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Toruniu, oraz procesji eucharystycznej wokół fary, wszyscy tradycyjnie modliliśmy się na chełmińskiej Bramce. Potem tylko łyk wody ze studzienki i jeszcze krótka modlitwa przy kapliczce, ukrytej w uroczej zieleni plantów. To w tym miejscu rozpoczynają się zawsze poranną Mszą św. niedzielne uroczystości odpustowe ku czci Matki Bożej Bolesnej. Przez najbliższy tydzień wierni często będą tu przychodzić, ponieważ uroczystości odpustowe zakończą się dopiero w piątek.

Już prawie południe, a trzeba jeszcze kupić anyżowe cukierki rodem z odpustu i tradycyjne obwarzanki. Trzeba sprezentować wnuczce wisiorek i odpustowy pierścionek, i jeszcze wiatraczek dla najmłodszych. Trzeba posmakować cukrowej waty i kogucika na patyku, pogadać z przypadkowo spotkanym znajomym, odszukać w tłumie tych, z którymi pojedzie się do domu. A najważniejsze, żeby odjechać stąd z nadzieją, iż dobry Pan Bóg nam pobłogosławi oraz da siłę i zdrowie, aby dotrzeć tu znowu za rok.

Dariusz Grożyński