Do ich rozważań dołączył brat Marek z ekumenicznej Wspólnoty z Taizé oraz siostry urszulanki – Ewa i Ania, które na co dzień pomagają braciom w przyjęciu tysięcy młodych pielgrzymów w małej burgundzkiej wiosce.

Aby nasze spotkanie mogło przebiegać bez zarzutu, grupa młodych z Grębocina, Torunia i okolic, razem z ks. Pawłem Borowskim, już od kilku miesięcy przygotowywała przestrzeń, w której mogliśmy się modlić, rozmawiać, jeść i po prostu być razem. Już na samym początku byliśmy zaskoczeni gościnnością grębocińskich rodzin. Tak wiele rodzin otworzyło swoje domy na przyjazd młodych. Co więcej, jak oni się o nas troszczyli! Gdy dwóch uczestników nie zdążyło zjeść rano śniadania, bo spieszyli się na Mszę św., ich „Pani Domu”, nie zwlekając, przygotowała im kanapki i przyniosła do szkoły, w której odbywały się modlitwy, by nie poumierali z głodu. Takich historii można by opowiadać bez liku. Rodziny przyznawały, ze z roku na rok coraz więcej osób chce przyjąć młodych w swoim domu – czyżby to taka sąsiedzka rywalizacja?! Ważne, że to konkurencja w czynieniu dobra! Gościnność rodzin oraz braterskość lokalnej wspólnoty parafialnej były pełnym radości świadectwem zaufania!

Centralnym punktem spotkania był modlitwa, która gromadziła uczestników spotkania trzy razy dziennie w specjalnie przygotowanej sali gimnastycznej. Piękno ikon przy świetle zapalonych świec pozwoliło każdemu z nas otworzyć się na cichą obecność Boga. Naszą modlitwę wzbogacał śpiew chóru, który okazał się nieocenioną pomocą w skupieniu się na tym, co Boskie. Sobotnie i niedzielne przedpołudnie było czasem wytężonej refleksji. Po porannej modlitwie, brat Marek z Taizé kierował do nas wprowadzenia biblijne, które były dla nas fundamentem naszych rozważań w ciszy. Właśnie wtedy wsłuchiwaliśmy się w Słowa, które kieruje do nas Bóg. Aby jednak nie poprzestać na sobie, każdy z uczestników był zaproszony do podzielenia się swoim doświadczeniem podczas spotkań w małych grupach. Nasza uwaga była skupiona na tym, jak konkretnie zdać się na Boga, na tym, jak urzeczywistniać nasze zaufanie do Boga, tak, aby nie zatrzymywać się jedynie na górnolotnych stwierdzeniach, ale wprowadzać je w życie.

Ważnym punktem stały się warsztaty tematyczne, podczas których mieliśmy okazję usłyszeć świadectwa osób, które w konfrontacji z cierpieniem potrafiły zawierzyć swoje życie Bogu. Było to dla nas bodźcem, aby odważnie zmierzyć się z problemami naszego życia i w każdej sytuacji ufać Bogu, bo dla niego nie ma sytuacji bez wyjścia!

Spotkanie w Grębocinie było również okazją do wymiany doświadczeń osób odpowiedzialnych za punkty przygotowań Europejskich Spotkań Młodych Taizé. Razem z naszymi gośćmi z burgundzkiej wioski zastanawialiśmy się, jak dobrze przygotować się do kolejnego Spotkania, które odbędzie się pod koniec roku w Strasburgu.

W niedzielę, razem z mieszkańcami Grębocina, którzy towarzyszyli naszym modlitwom, świętowaliśmy „Dzień Radości”. Po wspólnej Eucharystii spotkaliśmy się przy ognisku, by podziękować za wyświadczoną nam gościnność. Kiedy zza chmur wyszło dla nas słońce, zabawom nie było końca – każdy był zaproszony do wspólnych tańców animowanych przez zespół „n obrotów” z Torunia.

Wszystko, co dobre szybko się kończy. Jednak pełni zapału wróciliśmy do naszych małych społeczności, aby dzielić się tym, czego doświadczyliśmy podczas spotkania! Wszędzie tam, gdzie jesteśmy, chcemy dzielić się radością i konkretnie budować zaufanie, bez którego tak trudno tworzyć jakiekolwiek relacje. Mając w pamięci ostatnie spotkanie w Grębocinie, już z utęsknieniem czekamy na następne!

Artur Kośnik

 

Nawojka, 19

 

Spotkanie, które na nowo pozwoliło odkryć znaczenie słowa „zaufanie”.

 

Wiktor, 21

 

Dużym przeżyciem było dla mnie spotkanie z mężczyzną, który większą część życia spędził w więzieniu. Stał się dla mnie przykładem osoby, która przez bezgraniczne zaufanie pozwoliła Bogu odmienić swoje życie.

 

Jola, 20

 

Grębocin to dla mnie trzy słowa: zaufanie, otwartość i perfekcja. Każdy spotkany tutaj człowiek to promyk, który pozwala otwierać się i budować zaufanie do siebie nawzajem i do Boga. A perfekcja, bo spotkanie było idealnie zorganizowane.

 

Ela, 26

 

W Grębocinie podczas spotkań w małych grupach oraz warsztatów próbowaliśmy szukać zaufania. Jednak szczególnym wyrazem zaufania stała się gościnność rodzin Grębocina – fakt, że otwierając swoje domy, otworzyli dla nas swoje serca. Niejednokrotnie rozmowy z goszczącymi nas ludźmi trwały do późnej nocy.
Poza tym w Grębocinie bardzo poruszyło mnie piękno modlitwy. Jej prostota, pięknie przygotowane dekoracje i cudowne śpiewy. Chór na pewno pomógł mi w modlitwie.

 

Zuzanna, 18

 

Wielką radością było przygotowanie tego spotkania, a jeszcze większą – dostrzegać jego efekty.  Przygotowane śpiewy, wystrój hali modlitwy, a przede wszystkim serdeczna gościnność rodzin Grębocina sprawiła, że spotkanie wyglądało niemal jak spotkanie europejskie i było pięknym doświadczeniem zarówno dla przyjezdnych, jak i dla organizatorów.