Tam w Kaplicy Różańcowej uczestniczyliśmy we Mszy św. sprawowanej przez ks. Sylwestra Ćwiklińskiego, naszego duchowego opiekuna oraz ks. Grzegorza Przenicznego, podróżującego z parafialną grupą z Biskupic. Kolejnym etapem wędrówki było spotkanie na modlitwie z Matką Bożą – Patronką Rodzin w sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej. Jest ono położone na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej w obrębie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd, przy szlaku o tej samej nazwie. Spoglądała na nas matczynym wzrokiem czczona w drewnianej gotyckiej figurze nad źródłem potoku Leśniówka. U schyłku dnia dotarliśmy na miejsce noclegowe w Murzasichlu, skąd wyruszaliśmy na górskie szlaki.


Następnego dnia wczesnym rankiem wybraliśmy się pieszo z Murzasichla na Wiktorówki. Swoją wędrówkę rozpoczęliśmy z Gąsienicowej Hali, dalej trasa wiodła przez Psią Trawkę i Gęsią Szyję aż do Rusinowej Polany, na której tradycyjnie od wieków wypasa się owce i skąd rozciąga się wspaniały widok na szczyty Tatr po słowackiej stronie. Podczas odpoczynku kosztowaliśmy przygotowane w bacówce oscypki, bryndzę bundz i schłodzoną zętycę (owcze zsiadłe mleko). Na Wiktorówkach w kaplicy Matki Bożej Jaworzyńskiej Królowej Tatr uczestniczyliśmy w Eucharystii sprawowanej dla uczestników rekolekcji dla Ruchu Rodzin Nazaretańskich z archidiecezji warszawskiej.

Przez kolejne dwa dni wyjeżdżaliśmy na Słowację. Urzekł nas „Słowacki Raj”, który jest częścią Parku Narodowego. Swój urok zawdzięcza bogatej faunie i florze oraz urozmaiconej rzeźbie terenu. Doliny przecinające „rajskie” płaskowyże są wąskie, ze stromymi skalnymi ścianami. Nasza wędrówka piesza rozpoczynała się od Cingov. Ruszyliśmy pomarańczowym szlakiem, aż dotarliśmy na Tomašowsky vyhlad – jeden z piękniejszych punktów widokowych w północnej części Raju. Wiele odcinków tras jest uzbrojonych w tzw. sztuczne ułatwienia; klamry, drabinki, łańcuchy i schodki. Te schody ze względu na kształt nazwaliśmy rusztami, pokonaliśmy zaledwie trzy. Pewne odcinki pionowej skały nad wartko płynącym Białym Potokiem niektórych uczestników wyprawy napawały lękiem. Dalej niebieski szlak powiódł nas do Klaštoriska, gdzie znajdują się ruiny XVI-wiecznego klasztoru kartuzów. Na dużej polanie odpoczęliśmy po dość wyczerpującym marszu w upalny dzień. W pobliskim schronisku można było się posilić lub wypić coś chłodnego, zakupić pamiątki. Dalej zielonym szlakiem ciągnącym się wzdłuż Białego Potoku dotarliśmy z powrotem do Cingov.

Kolejny dzień w Słowacji spędziliśmy w Popradzie w Aqua City. Relaksowaliśmy się w basenach z geotermalną wodą sprzed 15 tys. lat, która „zmywa stres, jaki przynosi życie w XXI wieku” – (tyle ulotka reklamowa). Park wodny wabi i zachęca doskonale czystą wodą w trzech otwartych basenach z masującymi strumieniami, rurami i zjeżdżalniami nie tylko dla dzieci. Można też skorzystać z krytego, 50-metrowego basenu pływackiego, a także posilić się w restauracji, kosztując tradycyjne słowackie specjały. Po wyjściu z aquaparku zwiedzaliśmy miasto Poprad. W piątek z samego rana tradycyjnie udaliśmy się na zakopiańskie Krupówki i Gubałówkę. Po południu uczestniczyliśmy w nabożeństwie Drogi Krzyżowej odprawianej na dróżkach Kalwarii Zebrzydowskiej, prowadzonej przez jednego z alumnów Seminarium Duchownego. Tak duchowo przygotowani uczestniczyliśmy we Mszy św. prowadzonej przez naszego kapłana w kaplicy św. Antoniego. Spędziliśmy tu wiele przyjemnych i bogatych duchowo godzin, przeznaczając je w pierwszej kolejności na modlitwę. Później był czas na zwiedzanie sanktuarium, a także na posiłek i odpoczynek.

Atmosfera tych dni przeżytych w duchu modlitwy, ale i czynnego wypoczynku na górskich szlakach, była prawdziwie przyjacielska, wręcz rodzinna. Niektórzy „stali bywalcy” uznali ją za najsympatyczniejszą, wręcz najlepszą z dotychczasowych. Wyjazd dostarczył nam wielu pięknych wrażeń i radosnych przeżyć.

Maria Wiechowska