Wydarzenie zostało zorganizowane przez Diakonię Życia Ruchu Światło - Życie Diecezji Toruńskiej. Podczas spotkania prowadzący, zaproszeni goście, jak również słuchacze przyglądali się roli hospicjów perinatalnych przez pryzmat doświadczeń pracowników Centrum Opieki Perinatalnej św. Łazarza w Bydgoszczy. W spotkaniu wzięła udział dyrektor Małgorzata Bronka, a także ksiądz Karol Glesmer, kapelan tego centrum. Dopełnieniem spotkania było świadectwo Martyny i Marcina Czapiewskich, którzy podzielili się swoim niełatwym, ale pięknym doświadczeniem.


Podczas spotkania zwrócono uwagę na to, czym jest Centrum Opieki Perinatalnej św. Łazarza w Bydgoszczy. – Hospicjum perinatalne to miejsce, w którym wspieramy rodziców, którzy w czasie ciąży dowiadują się, że ich dziecko ma poważną, nieuleczalną chorobę. Zajmujemy się rodzicami, którzy wymagają tego wsparcia, a także przygotowują się do tego, że ich dziecko najprawdopodobniej umrze przed narodzeniem albo krótko po. Jest to niezwykle trudny i bardzo poruszający temat, który budzi wiele emocji nie tylko w rodzicach, ale także u innych członków rodziny. Centrum św. Łazarza w Bydgoszczy stara się pomagać wszystkim, którzy tego potrzebują. - Przede wszystkim staramy się wesprzeć wszystkich członków rodziny. Czasami nie jest to tylko mama i tata, ale są to starsze dzieci, babcie, dziadkowie. Nie ograniczamy czasu wsparcia ani też nie wykluczamy nikogo kto tej pomocy potrzebuje – podkreślała Małgorzata Bronka.

Wydarzenie „Kocham cię, życie!” było niezwykle ważne, ponieważ wiele osób nie wie, że w jego regionie działa centrum, które pomaga rodzinom w tej trudnej dla nich sytuacji.
- Niestety, rodzice nie wiedzą o takim miejscu. Jest to problem nie tylko naszego regionu, ale całego kraju. Najczęściej lekarz stwierdza u kobiety będącej w ciąży jakieś nieprawidłowości, wysyła ją na badania, ale nie informuje jej o tym, że może skorzystać ze wsparcia hospicjum perinatalnego. Bardzo wiele rodzin, które zgłaszają się do nas, przeczytało o tym w internecie bądź też ktoś ze znajomych im o tym powiedział – mówiła dyrektor centrum.

Niezwykle ważnym punktem spotkania było podkreślenie świadomości społecznej w kwestii wsparcia, pomocy, ale także samego tematu, jakim jest utrata dziecka. - Rodzice często podkreślają, że trudno jest znaleźć dla niej zrozumienie, ponieważ wiąże się nie tylko ze smutkiem, ale jest też złością, lękiem, brakiem uczucia kontroli nad swoim życiem, rodzi poczucie niesprawiedliwości. To są nie tylko trudne myśli, ale także fundamentalne pytania, które rodzą się w rodzicach. Miłość macierzyńska i ojcowska jest tak duża, że nie zwraca uwagi na to, jak długo dziecko było z nami i że żałoba po jego śmierci pojawia się i jest naturalna - mówiła dyrektor Małgorzata Bronka.

Podczas spotkania głos zabrał także kapelan, ksiądz Karol Glesmer, który zaznaczył  rolę osoby duchownej w całym procesie. - Rola kapelana jest tylko wtedy, kiedy rodzice wyrażają taką wolę, jeśli uważają, że jest taka potrzeba, na przykład kiedy chcą skorzystać z sakramentu pokuty. Podczas takich spotkań pojawiają się także podstawowe pytania dotyczące wiary, jak na przykład co będzie z moim dzieckiem, które zmarło przed urodzeniem i nie zostało ochrzczone.

Na koniec pierwszej części spotkania dyrektor Centrum Opieki Perinatalnej św. Łazarza w Bydgoszczy powiedziała piękne słowa, które napełniają nadzieją. - Poród nawet jeśli jest on trudny i kończy się śmiercią dziecka to jest czasem pełnym miłości. Rodzice często powtarzają, że to dziecko miało idealne życie, bo sto procent tego życia spędziło w miłości.

Następnie głos zabrało małżeństwo Martyna oraz Marcin Czapiewscy, którzy podzieli się ze słuchaczami swoim doświadczeniem utraty dziecka. Na początku opowiedzieli o ciężkim początku ciąży.
- Zapytałam lekarza, czy z tych badań wyniknie jakiś plan pomocy dla mnie i dla mojego dziecka, jeśli mam się już mierzyć się z jakąś trudnością. Lekarz odpowiedział, że nie. "Chyba nie chce Pani rodzić dziecka, które za godzinę umrze". Po tym spotkaniu byłam bardzo zmieszana, zdezorientowana, że trafiłam na lekarza, który skazuje moje dziecko na śmierć, a nie oferuje pomocy. Nie zgadzaliśmy się z tym, ponieważ już zdążyliśmy pokochać nowego człowieka w naszej rodzinie – mówiła Martyna Czapiewska, mama Bogusi.

Mimo tak ciężkiego czasu rodzice, jak podkreślali, żyli w niepewności, ale nie tracili nadziei. W ich życiu nastąpił kluczowy moment – Moje dziecko bardzo mocno mnie kopnęło i to była wiadomość dla mnie. "Żyję mamo, jestem, możesz uwierzyć w to, że jesteś mamą, nawet jeśli ktoś skazał mnie na śmierć". Od tego momentu wiedzieliśmy, że mamy po co żyć, że jest we mnie życie, które chcemy pielęgnować.

Martyna Czapiewska zaznaczyła, jak ważne były dla nich świadectwa innych rodzin, które również mierzyły się z chorobą i śmiercią swojego dziecka. Podczas spotkania podkreślała ogromną rolę hospicjum, które dodało im otuchy i nadziei. Jak mówiła: – Była to radykalna decyzja, nasze tak, że nie chcemy bać się szukać pomocy, że chcemy dobrze przeżyć ten czas, aby zostało coś więcej, nie tylko ból i strata po śmiertelnej chorobie.

Narodziny Bogusi były niezwykłym momentem jej rodziców. - Nie było żadnych łez, był krzyk Bogusi, która komunikowała – "Mamo ja żyję!". Warto dodać, że Martyna i Marcin Czapiewscy dzięki pomocy medycznej hospicjum mogli opuścić szpital i cieszyć się obecnością swojej córeczki w ich domu.

Na koniec rodzice Bogusi podkreślili ogromną wagę ich historii.

- Po śmierci Bogusi, po 48 dniach naszego wspólnego życia razem zostało w nas wiele miłości niewykorzystanej. Te owoce naszej miłości siedzą dzisiaj tutaj, koło nas. Nie baliśmy się iść dalej, w planowanie rodziny - mówiła Martyna Czapiewska. 


Spotkanie poprowadzili członkowie Diakoni Życia Ruchu Światło-Życie Diecezji Toruńskiej: Edyta Licznerska i Mateusz Łapiński, który podsumował -  Niech ta historia Bogusi będzie z nami, niech nam towarzyszy, byśmy mogli być świadkami tego daru, jakim jest życie, które kochamy, które daje nam Bóg, dawca wszelkiego życia.

Tekst i zdjęcia: Agata Mieczkowska