Goście podkreślili, że wieloletnie starania obrońców życia przyniosły w Polsce owoce. W 1993 r. udało się uchylić stalinowską ustawę dopuszczającą aborcję na życzenie (szacuje się, że w oparciu o jej zapisy od 1956 r. w Polsce zamordowano około 20 milionów nienarodzonych dzieci). Nowa ustawa, choć nie chroni życia bezwzględnie, bo dopuszcza aborcję w trzech przypadkach (a oznacza to rocznie około 1000 zabitych dzieci), to jednak mocno odróżnia Polskę od reszty Europy oraz od Ameryki Północnej i Azji, gdzie aborcja jest dostępna bez ograniczeń.

Obrońcy życia postulują bezwzględną obronę życia. W 2007 r. niewiele zabrakło, aby w Sejmie przegłosowano zmianę w Konstytucji, gwarantującą prawną ochronę życia ludzkiego od poczęcia bez żadnych wyjątków. Wielkim sukcesem jest zmiana świadomości społecznej w kwestii ochrony życia. Według sondażu CBOS z 2013 r. 75% Polaków uważa, że aborcja jest zła i nie może być niczym usprawiedliwiona.

Jest i druga strona medalu. W promocję aborcji jako rzekomego „prawa”, którego usiłuje się pozbawić kobiety, zaangażowane są media. Nie stronią one od kłamstw, szerząc na przykład informacje, że w naszym kraju rocznie dokonuje się stu tysięcy aborcji w tzw. „podziemiu aborcyjnym” (w rzeczywistości liczba ta sięga około dziesięciu tysięcy). Kłamstwa, manipulacje, fałszowanie statystyk przypominają metody stosowane kilkadziesiąt lat temu w Stanach Zjednoczonych, co doprowadziło do legalizacji aborcji w tym kraju.

Co zatem w Polsce można zrobić dla obrony nienarodzonych? Podczas toruńskiego sympozjum padło stwierdzenie, że największym zagrożeniem są nie tyle zadeklarowani zwolennicy aborcji, co raczej ci „niby-dobrzy”: ludzie, którzy zasadniczo są przeciwni zabijaniu nienarodzonych, ale stoją z boku, bo nie chcą się w nic zaangażować. Jak można pomagać dziełu obrony życia? Przede wszystkim przez modlitwę. Po drugie, przez posiadanie rzetelnej wiedzy; nie da się bronić życia, nie będąc uzbrojonym w konkretne argumenty – trzeba się zatem dokształcać na tym polu. Po trzecie – trzeba jasno opowiadać się za życiem w swoim środowisku. I po czwarte – świadcząc pomoc, również materialną, dziełom obrony życia lub konkretnym osobom.

Prof. Chazan zwrócił uwagę na presję, której poddaje się pracowników służby zdrowia. Usiłuje się ich zastraszyć, wywołać lęk przed utratą pracy, przed przekreśleniem kariery zawodowej. Dlaczego na przykład nie można wydzielić kilku szpitali, w których dokonywałoby się aborcji w przewidzianych ustawą przypadkach, a zmusza się do tego wszystkie? Chodzi o to, aby zmusić do współsprawstwa w mordowaniu dzieci wszystkich lekarzy, wszystkie położne, wszystkie placówki.

Osobny problem stanowi niedostateczna wrażliwość wielu lekarzy na wartość życia poczętego, co nie dziwi, biorąc pod uwagę odhumanizowany program studiów medycznych oraz korupcyjne de facto praktyki koncernów farmaceutycznych, umacniających w lekarzach mentalność antykoncepcyjną, daleką od pełnego szacunku dla życia poczętego.

Mocnym akcentem toruńskiego sympozjum było wystąpienie Agnieszki Niewińskiej, która w oparciu o doświadczenia zdobyte na podyplomowych gender studies, ukazała istotę tej ideologii i jej zdecydowane poparcie dla wprowadzenia aborcji na życzenie. Nic dziwnego, skoro jedna z czołowych feministek widzi w poczętym dziecku „byt praktycznie niewidoczny gołym okiem”, a więc niezasługujący na uszanowanie jego ludzkiej godności.

Z dużym odzewem spotkało się wystąpienie 18-letniej licealistki, Ewy Rejman, która podzieliła się swymi przemyśleniami, jak skutecznie uwrażliwiać młode pokolenie na problematykę pro – life (warto zajrzeć na prowadzoną przez nią na Facebooku stronę „Młodzi pro life”).

Zasadnicze przesłanie toruńskiego sympozjum można streścić słowami: obrona życia to walka duchowa, w której życie ściera się ze śmiercią, Chrystus z szatanem. Miarą wielkości cywilizacji nie są jej dokonania ekonomiczne, naukowe, czy potęga militarna, lecz stosunek do życia, zwłaszcza bezbronnego.

Tomasz Strużanowski