Piątek, 23 października 2026

Diecezja Toruńska

Bł. Stefan Wincenty Frelichowski · Droga krzyżowa

W świetle wspomnień siostry Marcjanny i współwięźniów

Droga krzyżowa oparta na wspomnieniach siostry Marcjanny Jaczkowskiej oraz świadectwach współwięźniów obozowych bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego. Każda stacja zakończona jest refleksją „Pomyśl" — zaproszeniem do rachunku własnego życia.

Pobierz PDF tej drogi krzyżowej

Wstęp. 1 września 1939 roku wybuchła II wojna światowa — był to pierwszy piątek miesiąca. Ksiądz Stefan posługiwał więc tamtego dnia przede wszystkim w konfesjonale. Zapewne nie przypuszczał, że sakrament pojednania stanie się jednym z głównych sakramentów, których będzie udzielał podczas wojny.

Siostra Błogosławionego Marcjanna Jaczkowska tak wspominała: „Tego dnia Wicek przyszedł do naszego domu razem z ks. Janem Mykowskim i ks. Janem Mantheyem. W domu wisiał obraz Najświętszego Serca Jezusowego. Wicek podszedł do niego i poświęcił całą naszą rodzinę Sercu Jezusowemu. Tego dnia wszyscy byliśmy u spowiedzi i komunii św."

Pomyśl: Kiedy kroczysz swoją drogą krzyżową, czy pamiętasz o sakramencie pojednania oraz o częstym przystępowaniu do Komunii Świętej? Błogosławiony księże Stefanie, pomóż mi w zmaganiach o obecność tych sakramentów w moim życiu.

  1. I

    Jezus na śmierć skazany

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Ksiądz Stefan został aresztowany już w pierwszych dniach wojny, dokładnie 11 września 1939 roku. Siostra Marcjanna tak przypominała sobie tamten moment:

    Nie było nas wtedy w Toruniu. Dowiedzieliśmy się o tym po powrocie z ucieczki. (…) Po tym czasie najbliższym transportem, na jaki udało się dostać, wróciliśmy do Torunia. Wicek już powrócił po pierwszym aresztowaniu, o czym oczywiście nic jeszcze nie wiedzieliśmy. (…) Znalazła go w konfesjonale, przekazał jej tylko klucz i dał znać, że zaraz przyjdzie. Przyszedł wieczorem i długo rozmawiał z tatusiem.

    Pomyśl: Co jest powodem twojego odrzucenia przez innych? Może twoja wierność przykazaniom Bożym? Może twoja wierność małżeńska? Może twoja troska o chrześcijańskie wychowanie dzieci? Może twoja wierność powołaniu kapłańskiemu lub zakonnemu?

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  2. II

    Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Ksiądz Stefan drugi raz został aresztowany 19 października 1939 roku. Siostra Marcjanna tak zapamiętała tamten dzień:

    Po mszy porannej Wicek przyszedł na śniadanie z ks. Leśniewskim. Zjedli i wyszli, niczego nie przeczuwając. Kiedy mamusia sprzątała ze stołu, gospodyni domu, w którym mieszkaliśmy, przyniosła wiadomość, że chyba aresztowali księdza. Widziała, jak grupę księży gestapo prowadziło koło urzędu wojewódzkiego. (…) Wicek, przechodząc przez klatki schodowe, szybko dotarł do plebani, tam jednak czekali już na niego Niemcy. Natychmiast został aresztowany.

    Pomyśl: Doświadczenie krzyża często nas zaskakuje, niejednokrotnie trudno nam także zaakceptować jego obecność. Brakuje nam słów na jego wytłumaczenie. Co czynisz, gdy doświadczasz krzyża? Czy szukasz ratunku u Boga?

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  3. III

    Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Marcjanna, siostra księdza Stefana, przywołała następujące, trudne dla ich rodziny wydarzenia z okresu wojny:

    Późną jesienią 1939 roku został aresztowany także mój starszy brat Leszek. Posądzono go o przynależność do Przysposobienia Obronnego i prześladowanie Niemców w pierwszych dniach wojny. On oczywiście nie miał z tym nic wspólnego (…) Więziony był w Toruniu i Bydgoszczy. (…) W końcu został zwolniony, ale był tak zbity, że dnia 11 maja 1940 roku zmarł. Wicek wypytywał w listach o Leszka. O jego śmierci dowiedział się prawdopodobnie dopiero latem.

    Pomyśl: Zdarza się, że na naszej osobistej drodze krzyżowej tracimy najbliższych. Nie zawsze muszą oni umierać, z różnych powodów od nas odchodzą. W historii naszego życia nie tylko nawiązujemy z innymi relacje, ale jesteśmy także z nich niejako ogołacani. Często trudno nam się z tym pogodzić. Błogosławiony księże Stefanie, pomóż nam przyjąć takie sytuacje w naszym życiu!

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  4. IV

    Jezus spotyka swoją Matkę

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Ksiądz Stefan spędził w więzieniach oraz obozach koncentracyjnych przeszło pięć lat. Z rodziną kontaktował się przez listy, które adresował zawsze do swojej mamy — Marty Frelichowskiej. Listy rozpoczynał najczęściej od słów Kochana matko. Siostra Marcjanna tak wspominała:

    Otrzymywaliśmy od niego mniej więcej dwa listy w miesiącu. Sami wysyłaliśmy listy i paczki (…) Z listów wiemy, że pomagało mu wielu, niektórych nawet nie znaliśmy. (…) Z późniejszych wspomnień wiemy, że w swoim baraku zorganizowali mały caritas. Wspierali wszystkich, którzy nie mogli oczekiwać pomocy lub o których nikt nie pamiętał. Dzielili się nie tylko z Polakami, ale i z innymi. Już po wojnie otrzymywaliśmy podziękowania od jednego z księży niemieckich, który był wdzięczny za pomoc otrzymaną od Wicka. On też przysłał nam krzyżyk, z którym umierał Wicek. Krzyżyk ten trzymali następnie w chwili swojej śmierci tatuś i mamusia.

    Pomyśl: Czy odkryłeś już na swojej drodze krzyżowej obecność Matki Bożej? Czy odkryłeś modlitwę różańcową? Czy nosisz przy sobie różaniec? Czy powiesiłeś już w swoim domu wizerunek Matki Bożej? Każdy z nas może przeżywać swoje chrześcijaństwo w obecności wyjątkowej matki — Matki Bożej.

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  5. V

    Szymon z Cyreny pomaga Jezusowi nieść krzyż

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Ksiądz Wojciech Gajdus, proboszcz podtoruńskiej parafii w Nawrze, współwięzień, tak zapamiętał posługę księdza Stefana w toruńskim więzieniu w Forcie VII:

    Była w toruńskim Forcie VII na piętrze ciemna, sklepiona piekarnia żołnierzy. Tuż za piecem pod ścianą było trochę miejsca, gdzie Wicek słuchał spowiedzi. Chłopcy i mężczyźni po omacku szli do kąta piekarni. Tam czekał Człowiek, który z Bogiem jednał dusze. Widziałem kilkakrotnie gest proszalny, zaklinający to Boga, to człowieka, łączący ich w jedność. Widziałem ludzi, którzy wracali z konfesjonału — piekarni, od człowieka, który tam zawsze czekał pewny Bożej ofiary.

    Pomyśl: Czy nie odkładasz zbyt łatwo sakramentu spowiedzi na inny czas? Błogosławiony księże Stefanie, proszę Cię, wyjednaj mi odwagę proszenia i zabiegania o sakrament pojednania. Proszę Cię także o gorliwość dla kapłanów w sprawowaniu tego sakramentu.

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  6. VI

    Weronika ociera twarz Jezusowi

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Księża przetrzymywani w więzieniach i obozach doświadczali różnych cierpień. Jedno z nich związane było z brakiem możliwości odprawiania mszy św. Ksiądz Wojciech Gajdus tak wspominał zabiegi księdza Stefana, aby w Wielki Czwartek oraz w Niedzielę Zmartwychwstania 1940 roku w obozie w Stutthofie kapłani mogli przeżywać Eucharystię:

    Niestrudzony ceremoniarz wielkotygodniowy, ks. Wicek Frelichowski dumał o czymś głęboko i frasobliwie. Od kilku dni prowadził jakieś tajemne rokowania z przemytnikami chodzącymi codziennie do tartaku. (…) w środę Wielkiego Tygodnia na chwilę rozmarszczyło się jego zafrasowane czoło. Z radością i dumą pokazuje swym sąsiadom i powiernikom dwie małe pszenne bułki, zawinięte troskliwie w białą płócienną chustkę (…) Spojrzeliśmy na siebie. Bez słów. Zrozumieliśmy szalony pomysł. (…) A wino? Wicek niezrażony podnosi swe oczy na pytającego. Myślałem o tym — szepcze.

    Pomyśl: Czy podejmujesz zmagania, aby częściej niż tylko w niedziele uczestniczyć we mszy św.? Z czym ona przegrywa? Co jest ważniejsze od Eucharystii? Bł. ks. Stefanie, wzbudzaj w nas pragnienie częstego przystępowania do Komunii Świętej.

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  7. VII

    Jezus drugi raz upada pod krzyżem

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Kapłan diecezji płockiej, współwięzień, ksiądz Stanisław Biedrzycki tak po wojnie przywoływał w pamięci księdza Stefana:

    Na tle tej ogólnej atmosfery myślenia tylko o sobie, aby przetrwać, czasem za wszelką cenę, postać śp. ks. Stefana jaśniała wspaniałym blaskiem miłości dla braci. Patrząc na niego w tych trzech obozach, odnosiłem wrażenie, że zachowuje się tak, jakby biskup przydzielił mu tu placówkę duszpasterską. (…) Zastanawiające było dla mnie, jako dla neoprezbitera w 1939 r., że On, młody kapłan, potrafił przez Swą wielką pobożność kapłańską zasłużyć sobie na miano Ojca duchownego. Byli tam przecież kapłani starsi, profesorowie, były wyższe godności kościelne, ale w modlitwach, rozmyślaniach, przewodniczył nam śp. ks. Stefan.

    Pomyśl: Jak jest z twoją gorliwością w kroczeniu drogą wiary? Jak często twoje chrześcijaństwo zależy od twojego powierzchownego nastroju? Jakie znaczenie mają dla ciebie słowa: trwanie i wierność?

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  8. VIII

    Jezus pociesza płaczące niewiasty

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Kapłan diecezji chełmińskiej, współwięzień, ksiądz Władysław Górski tak po wojnie opowiadał o księdzu Stefanie:

    Ks. Wicek odprawiał Mszę św. w iście katakumbowych warunkach, między pryczami, za kielich służyła mu szklanka, ołtarzem było łóżko, trochę wina i hostię zdobył od księży niemieckich, którzy na swoim bloku mieli przynajmniej kaplicę i Mszę św. Wielu Polaków było wystraszonych tym faktem, że na ich bloku odprawia się Msza św. i protestowali, by ich nie narażać, bo mogą ich czekać represje, ale we Mszy św. uczestniczyli i ze łzami w oczach modlili się.

    Pomyśl: Kogo obawiasz się z otoczenia, w którym żyjesz: w rodzinie, w pracy, w Kościele? Kto lub co tak cię paraliżuje, że trudno ci pełnić wolę Bożą? Błogosławiony księże Stefanie, dodawaj nam odwagi, abyśmy nie stawali się niewolnikami innych osób.

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  9. IX

    Jezus trzeci raz upada pod krzyżem

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Kapłan diecezji włocławskiej, współwięzień, ksiądz Tadeusz Sukiennik tak po wojnie przywoływał wspomnienia o księdzu Stefanie:

    Z ks. Wincentym Frelichowskim zetknąłem się bezpośrednio na I sztubie bloku 28. Szare, smutne życie wypełniało każdy dzień obozu. Więźniowie zmęczeni pracą, zgłodniali chciwie spożywali lichą strawę obozową i wyczekiwali na schyłek dnia, by złożyć zbolałe kości na pryczy obozowej. (…) Ks. Wincenty umiał się wznieść wyżej, ponad to szare życie obozowe. Na środku izby stał duży piec, za nim można było się ukryć. I tutaj jeden z kapłanów, przeważnie ks. Wincenty, sprawował ofiarę Nowego Zakonu. (…) Ks. Wincenty obóz uważał za swoją parafię, pamiętał, że dobry pasterz idzie szukać owieczek.

    Pomyśl: Czym jesteś tak zajęty, że myślisz najczęściej tylko o sobie? Dlaczego tak trudno wyjść ci z twojego świata, aby zauważyć tych, którzy potrzebują pomocy? Błogosławiony księże Stefanie, polecamy Tobie szczególnie małżeństwa oraz kapłanów, którzy przeżywają kryzysy. Stawiaj na ich drodze osoby, które będą walczyły o ich powołania.

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  10. X

    Jezus z szat obnażony

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Ksiądz Marian Żelazek, werbista, w czasie wojny jeszcze kleryk (święcenia kapłańskie otrzymał w 1948 r.), tak wspominał swoje spotkanie w obozie w Dachau z księdzem Stefanem:

    Pamiętam jak dziś ten dzień 1942 r., w którym Stefan po raz pierwszy przyszedł na nasz blok 28, pokój pierwszy. Nikt nie odważył się dotychczas prowadzić wspólnych modlitw na sztubie. Pociągało to za wiele komplikacji i ryzyka… Stefan nie radził się, wiele nie pytał… Wieczorem przewodniczył już modlitwom, jako rzeczy całkiem naturalnej. Jego gorejący duch kapłański nie pojmował innego stanu rzeczy.

    Pomyśl: Jakie sytuacje lub kto ciebie tak paraliżuje, że doświadczasz lęku przed modlitwą w obecności innych osób? Dlaczego brakuje ci odwagi, aby się modlić wspólnie z twoimi najbliższymi? Błogosławiony księże Stefanie, wyjednaj nam u Boga dar męstwa!

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  11. XI

    Jezus do krzyża przybity

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Werbista, ksiądz Marian Żelazek, tak scharakteryzował obecność księdza Stefana w obozie w Dachau:

    Było w nim coś, co odróżniało go od reszty nawet kapłanów, zwracało uwagę drugich, a co nazwałbym gorejącym w nim duchem kapłańskim. To „coś" w Stefanie było przyczyną jego klęsk i zwycięstw w obozie… (…) Słowa jego, gdy mówił na tematy religijne, nie były skrępowane zażenowaniem, nie raziły niemiłym dźwiękiem jakoby wstydu. Przeciwnie były poważne, godne i naturalne… (…) I przede wszystkim młodzi garnęli się do niego, a i On nie szczędził trudów, by ich szukać w obozie.

    Pomyśl: Kto dzisiaj potrzebuje twojej pomocy? Kto potrzebuje twojej obecności? O kogo powinieneś zawalczyć? Czy modlisz się, by Bóg uzdolnił Cię do troski o zbawienie twojego męża, żony, dziecka, drugiego człowieka?

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  12. XII

    Jezus na krzyżu umiera

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    W końcu listopada 1944 roku zaczęła się szerzyć w obozie epidemia tyfusu plamistego, połączona z krwawą biegunką. Chorych więźniów umieszczano w osobnych barakach, pozbawiając ich jakiejkolwiek opieki. Mimo surowych zakazów ksiądz Stefan śpieszył na pomoc śmiertelnie chorym więźniom. Po pewnym czasie sam się zaraził i zmarł prawdopodobnie 22 lutego 1945 roku. Tak śmierć księdza Stefana przypomina sobie współwięzień, arcybiskup Adam Kozłowiecki:

    Zmarł na tyfus ks. Stefan Frelichowski z diecezji chełmińskiej, lat 32. Kapłan idealny, zmarł jako ofiara gorliwości duszpasterskiej. Nie zważając na niebezpieczeństwo zarażenia się, chodził nielegalnymi drogami na bloki tyfuśników, aby nieść im pociechę religijną i ratować dusze. Zaraził się wkrótce sam i padł jako męczennik swego kapłańskiego obowiązku. (…) W obozie w Dachau więziono w sumie 2720 duchownych, w tym 2579 kapłanów rzymskokatolickich. Kapłani z Polski stanowili największą grupę 1780 więźniów, z których aż 868 poniosło śmierć.

    Pomyśl: Śmierć ma zawsze sens, gdy przeżywana jest w perspektywie Boga. Bez Niego jest przede wszystkim tragedią. Błogosławiony księże Stefanie, pomóż nam zaakceptować śmierć osób nam najbliższych, a także nasze własne odchodzenie do Domu Ojca.

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  13. XIII

    Jezus zdjęty z krzyża

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Najmłodsza siostra księdza Stefana, Marcjanna, tak wspominała oczekiwania w rodzinie na powrót brata:

    Mieszkanie było wysprzątane, wszystko czyste i przygotowane na jego powrót. (…) Mamusia była przekonana, że powróci na jej imieniny, na dzień 29 lipca. (…) Pamiętam, jak w pierwszy piątek sierpnia mamusia poszła do zakrystii (…) Kiedy mamusia wróciła do domu, jedliśmy właśnie śniadanie. (…) W kościele odszukałam księdza i usłyszałam, że Wicek nie żyje. Zemdlałam. (…) Tatuś otworzył nam drzwi, mamusia klęczała i modliła się przed obrazem Serca Jezusowego. (…) Tatuś pociągnął mnie jednak do drugiego pokoju i powiedział: „Mów prawdę". Wyznałam, że Wicek nie żyje. Wtedy tatuś podszedł do mamusi, objął ją i powiedział: „Widzisz Martusiu, nie dane nam było dożyć powrotu trzeciego syna. Wicuś nie żyje, ale taka była wola Boża".

    Pomyśl: Czy dostrzegasz wolę Bożą w twojej osobistej drodze krzyżowej? Co przeszkadza ci w zaakceptowaniu twojej historii życia? Błogosławiony księże Stefanie, pomóż mi dostrzec obecność Boga w krzyżu, który noszę!

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

  14. XIV

    Jezus złożony w grobie

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Śmierć księdza Stefana wywołała pośród współwięźniów poruszenie. Mimo że zdołali się oni już przyzwyczaić do odchodzenia kolegów, to tym razem było inaczej. Siostra Marcjanna tak wspominała:

    Pamiętam, jak pod koniec sierpnia przyjechał do nas późniejszy biskup, ks. Bernard Czapliński i przywiózł pośmiertną maskę Wicka. Zrobił ją Stanisław Bieńka, student medycyny (…) Wieczorem, podczas modlitw za Wicka, księża wpadli na pomysł napisania wspomnień o bracie. (…) Następnie maskę wraz ze wspomnieniami wyniesiono na plantację i zakopano. Postanowiono, że ten, kto przeżyje, przewiezie zakopane rzeczy do Polski. Po wyzwoleniu obozu były problemy z odszukaniem zakopanego skarbu, jednak w końcu odnaleziono to miejsce. I tak maska trafiła do nas.

    Modlitwa: Boże, dziękujemy Ci za odwagę oraz wrażliwość współwięźniom księdza Stefana. Obdarz ich oraz wszystkich męczenników II wojny światowej łaską przebywania z Tobą w niebie. Boże, dziękujemy Ci za relikwie błogosławionego księdza Stefana.

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
    I Ty, któraś współcierpiała, Matko Bolesna, przyczyń się za nami.

Zakończenie. Po zakończeniu wojny pamięć o księdzu Stefanie była przechowywana w kilku środowiskach. Szczególną rolę odgrywała w niej najmłodsza siostra Marcjanna. Przez lata uczestniczyła w różnych spotkaniach organizowanych przez harcerzy, kleryków oraz parafie, którym bliski był jej brat, kapłan i męczennik.

Na pytanie, jak się modli dzisiaj za wstawiennictwem bł. księdza Stefana, jego siostra odpowiedziała tak:

„Ja się nie modlę, ja z nim rozmawiam o wszystkim. Mówię mu: Widzisz Wicek, dzisiaj wydarzyło się to i to. Jak ty byś postąpił? Rozmawiam z nim szczególnie w nocy, kiedy nie mogę zasnąć. (…) Proszę go o łaski, ale ja z nim przede wszystkim rozmawiam i jestem przekonana, że on te moje troski przekazuje dalej."

Modlitwa. Błogosławiony księże Stefanie, bądź naszym orędownikiem i towarzysz nam podczas naszych dróg krzyżowych. A w naszej codzienności przynaglaj nas do rozmowy z Bogiem.

Redakcja portalu

Centrum Medialne
Diecezji Toruńskiej

ks. Przemysław Witkowski
Redaktor naczelny
ul. Łazienna 18
87-100 Toruń