Piątek, 23 października 2026

Diecezja Toruńska

Bł. Stefan Wincenty Frelichowski · Droga krzyżowa

W świetle listów obozowych

Droga krzyżowa, w której rozważania kolejnych stacji stanowią fragmenty listów obozowych bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego — pisanych z obozów koncentracyjnych w Sachsenhausen i Dachau w latach 1940–1945.

Pobierz PDF tej drogi krzyżowej

Wstęp. Listy obozowe to wyjątkowe źródła, a właściwie relikwie po Błogosławionym księdzu Stefanie Wincentym Frelichowskim. Zachowało się w sumie 99 listów, dokładnie 96 listów oraz 3 pocztówki.

Pierwsza pocztówka nosi datę 16 czerwca 1940 roku i została wysłana z obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen pod Berlinem. Z obozu tego ks. Stefan wysłał jeszcze 6 listów, ostatni nosi datę 1 grudnia 1940 roku.

Pozostałe 90 listów wysłał z obozu koncentracyjnego w Dachau. Pierwszy nosi datę 15 grudnia 1940 roku, a ostatni 14 stycznia 1945 roku. Listy obozowe to ostatnie słowa Błogosławionego — możemy je potraktować jako swoisty testament ks. Stefana dla nas.

  1. I

    Jezus na śmierć skazany

    Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste i błogosławimy Tobie,
    żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

    Kochani rodzice i rodzeństwo! Jestem zdrów i mam nadzieję, że u Was wszystko jest w porządku i macie żywność. Proszę, przeczytajcie dobrze wyciąg z regulaminu obozowego. Listy tylko po niemiecku. Pozdrawiam Was i moich krewnych, kolegów. Wasz Wicek.Sachsenhausen, 16 IV 1940 r.

    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

  2. II

    Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

    Kochani rodzice, Wasz list z dnia 9/XI otrzymałem z wielką radością, jak również pieniądze z października i listopada (4/XI). Kochana matko, bardzo wdzięczny jestem Ci za Twe dobre słowa, które Ty zawsze przesyłasz mi z głębi Twego serca. Cieszę się Waszym zdrowiem i pracą. Wszystkie troski o Was składam w Boże ręce i jestem spokojny. Moje zdrowie jest też dobre. Wasz Wicek.Sachsenhausen, 17 XI 1940 r.

  3. III

    Jezus pierwszy raz upada pod krzyżem

    Kochani matko, ojciec i rodzeństwo, najserdeczniejsze życzenia przesyłam Wam na nadchodzące święta Bożego Narodzenia. Niech Bóg da Wam wszystkim zdrowie i pokój. W duchu będę w Wigilię siedział z Wami. Jeśli tylko możliwe, to proszę, abyście wszyscy byli razem. Wasz Wicek.Dachau, 15 XII 1940 r.

  4. IV

    Jezus spotyka swoją Matkę

    Kochana matko, zbliżają się Twe imieniny, dzień, w którym wszyscy szczególnie pamiętają o Tobie, by wyrazić Ci swoje uczucia wdzięczności i miłości. Niedawno przeczytałem pewien wierszyk na „Dzień Matki" i tam spodobał mi się krótki, ale ponad wszystko piękny refren tego wierszyka: „I każdy dzień jest Dniem Matki". Gdyż zaiste, najukochańsza matko, nie ma żadnego dnia, a nawet żadnej godziny, w której nie myślałbym o Tobie. O wielkim darze mego istnienia, które Tobie zawdzięczam, o słonecznie-radosnych dniach mego dzieciństwa, które spędziłem pod Twą troskliwą opieką. Muszę wspominać te dni, kiedy uczyłaś mnie modlić się do Boga, w dziecięcych i tak prostych słowach; jak trzeba kochać swego bliźniego, wspierać go, jak zawsze trzeba być radosnego usposobienia, nawet w złych i trudnych czasach. Za to niech będą Ci dzięki, kochana matko, i za Twe skuteczne wsparcie w czasie mojej młodości, w którym codziennie widziałem Twoje i naszego ojca troski i trudy; a jednak było to takie miłe, skuteczne i owocne. Najukochańsza matko, niech Bóg błogosławi wszystkie dni Twego życia. Niech raczy obdarzyć je pokojem, zdrowiem i radością z Twych dzieci. O to modlę się przecież codziennie do Boga, ale w dniu Twych imienin będę o Tobie całkiem szczególnie wspominał przed Bogiem i moim refrenem dnia będzie: Każda godzina jest godziną matki. Twój syn.Dachau, 13 VII 1941 r.

  5. V

    Szymon z Cyreny pomaga Jezusowi nieść krzyż

    Kochana matko! Dziękuję Ci serdecznie za Twe dobre listy i pocztówkę. Niezmiernie cieszy mnie to, że Ty teraz jesteś zdrowa. Mam nadzieję, że wiosenne słońce świeci i grzeje jak tu u nas i wzmocni Ciebie. Sam ja jestem zdrów i czuję się dobrze. Dziękuję ojcu, rodzeństwu jak i wszystkim krewnym za szczególne pozdrowienia. Ja również będę o nich wszystkich myślał w moich modlitwach i podczas naszego nabożeństwa majowego. Szczególnie chcę pamiętać o Danusi. Niech drogi Zbawiciel, który wstąpi do jej serca, użyczy jej dużo radości i spełni wszystko, o co ona Go prosi, przede wszystkim wyzdrowienie Wicka. Twój Stefan.Dachau, 17 V 1941 r.

  6. VI

    Weronika ociera twarz Jezusowi

    Kochana matko, z Twego listu mogę dobrze wywnioskować, jak wielkie jest Twoje zmartwienie o Wicka. Może to i dobrze, że byłaś w Chełmży. Naturalnie trzeba robić wszystko, co jest w ludzkiej mocy. Ale jedynym lekarzem pozostaje sam Bóg. Z Twego opisu widzę, że choroba Wicka obecnie rzeczywiście pogorszyła się, ale myślę, że bywało już gorzej i waga 63 kg przy takiej chorobie żołądka ciągle jeszcze jest korzystna. Waga może jeszcze o parę kilo spaść, ale jestem przekonany, że wyzdrowienie jednak przyjdzie. Stefan.Dachau, 4 X 1941 r.

  7. VII

    Jezus drugi raz upada pod krzyżem

    [Kochana] matko, dziś myślę szczególnie o imieninach ojca. Tak dużo niewypowiedzianego serca leży między nami oboma. Ale ciągle widzę, jak w jego skąpych słowach była taka głęboka miłość i dobroć dla nas wszystkich. Jego przykład bezustannej pracy, aby chleb — w prawdziwym sensie tego słowa — który daje życie, ludziom przygotować i im rozdzielać, stoi mi przed oczami jako najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa i czasów młodości. Nie tylko jednak jako wspomnienie chłopca, lecz o wiele więcej jeszcze jako zachęta do pracy mężczyzny, aby też coraz większej liczbie ludzi rozdzielać chleb. To też było dobrze, że ja jako gimnazjalista jednocześnie jeszcze pracowałem w jego piekarni i tak też zostałem wyuczony. Niech Bóg da ojcu zdrowie, siłę i łaskę, a moje wdzięczne myśli towarzyszą mu w tym dniu szczególnie serdecznie. Mój dobry drogi ojcze. Wasz Stefan.Dachau, 22 VIII 1942 r.

  8. VIII

    Jezus pociesza płaczące niewiasty

    Kochana matko, w odpowiedzi na Twój list do komendanta obozu mam Cię zawiadomić, że możesz mi z okazji złotych godów dziadków przesłać paczuszkę. Żywność nie powinna być łatwo psującą się, a jej waga nie powinna przekraczać 2 kg. Oprócz tego można załączyć parę chusteczek do nosa, długie podkolanówki, jeden sweter; ten ostatni może wybierz z tych, które noszą księża w Kongresówce. Kochana matko, serdecznie Cię pozdrawiam i proszę ucałować ręce dziadków także w moim imieniu. Czynię to w duchu z najgłębszą czcią i wdzięcznością za wszystko, czego doświadczyłem w ich dobrym domu. Twój Stefan.Dachau, 24 IX 1942 r.

  9. IX

    Jezus trzeci raz upada pod krzyżem

    Drodzy rodzice, teraz są rzeczywiście ciężkie godziny losu. Ale sytuacja wcale nie jest beznadziejna. My możemy tylko poprzez ofiarę codziennego życia i modlitwy pomóc, by słońce zechciało świecić. Ale wtedy ono na pewno będzie świeciło. Wiara i siła jest i będzie w nas. Wojna zbliża się ku swemu końcowi. Ale jakie ciężkie godziny mogą jeszcze być! Oby ufność w Bogu i Jego łaskę dawała Wam i wszystkim siłę! Do zobaczenia, moi najukochańsi rodzice, rodzeństwo i Wy wszyscy. Stefan.Dachau, 22 I 1944 r.

  10. X

    Jezus z szat obnażony

    Kochana Matko! Dziś dużo myślę o tych, którzy za mnie się modlą. Robią to już przez lata. Bóg zapłać. Na co zda się wszystko bez modlitwy. Zbyt dużo się przeżyło, i zbyt często wszystko zostało zachwiane, co człowiek sobie zbudował na podstawie czysto ludzkiego rozumu. Modlę się także za Was. Stefan.Dachau, 6 II 1944 r.

  11. XI

    Jezus do krzyża przybity

    Kochani rodzice, w duchu jestem stale u Was i z Wami. Z ufnością w Bożą Opatrzność chciejmy czekać na nadchodzące. Życie płynie tak, jak Ty matko piszesz: przez radości i cierpienia. Cierpienia przychodzą same z siebie, a radości możemy przeważnie stwarzać sami, szczególnie poprzez dobroć i radosną miłość ku drugim. Kocham Was i z radosną twarzą całuję Was serdecznie. Wasz Stefan.Dachau, 10 IX 1944 r.

  12. XII

    Jezus na krzyżu umiera

    Kochana matko, w rocznicę [śmierci] Czecha będziesz pewnie w Chełmży. Proszę na jego grobie modlić się do dobrego Boga o siłę i łaskę. Nasi zmarli są wśród nas. I ich wstawiennictwo jest dla nas bardzo skuteczne. Kochani rodzice, w tych dniach widzieliście dużo cierpienia, może jeszcze większego, niż Wasze ówczesne. A na grobie Czesia zaczerpnijcie siłę i pokrzepienie dla duszy i jeszcze większą ufność do Boga; w duchu i w modlitwach jestem z Wami. Stefan.Dachau, 22 II 1944 r.

  13. XIII

    Jezus zdjęty z krzyża

    Kochana Matko, tak, to jest prawda i rozumiem to całkiem dobrze, że serce rodzica czuje najgłębsze cierpienie, kiedy widzi śmierć tych, którzy sami mieli stać przy jego łożu konania. Czy sam Zbawiciel nie okazał współczucia matce z Naim? O, drodzy rodzice, rozumiem całkiem dobrze Wasze cierpienie, ale nie płaczcie więcej właśnie ze względu na szczęście Lecha. To jest takie ludzkie i tego doświadcza każde serce, które tylko rozumie miłość, że właśnie po śmierci kogoś umiłowanego przez nas zawsze przychodzi dręcząca myśl i towarzyszący jej smutek: o, czemu tylko tak mało go kochałem i czemu tylko tak mało i rzadko okazywałem mu moją miłość. Droga matko, Lechu rozumiał Twą miłość do niego i jakże szczęśliwym się czuł, gdy Twe drogie ręce go pielęgnowały i że wśród Was wszystkich mógł zamknąć oczy. Stefan.Dachau, 2 X 1943 r.

  14. XIV

    Jezus złożony w grobie

    Najukochańsza Matko! W tym miesiącu pamiętamy szczególnie o zmarłych. Oni żyją w miłości i tylko kto ma głęboką miłość do swoich zmarłych może czuć się z nimi związany, z nimi rozmawiać, od nich czerpać pociechę i pomoc do życia. Oni żyją ściśle przy nas, my mamy do nich niedaleko. Tylko miłość i ciszę mieć we własnym sercu, by rozpoznać ich jako naszych kochanych i radosnych, stałych towarzyszy. Pozdrawiam Was wszystkich. Stefan.Dachau, 19 XI 1944 r.

Zakończenie. Moi najukochańsi, dziś kończymy rok 1944. Dużo się wydarzyło w tych 12 miesiącach. Trochę trudności też się przeżyło. Ale też za wiele mamy dziękować; i tylko owo poczucie wdzięczności powinno wypełniać nasze serca i dawać nadzieję, byśmy nie chcieli wkraczać w ten nowy rok z obawą czy strachem.

W pełnym zaufaniu Bożej Opatrzności chciejmy nadal spełniać nasze codzienne obowiązki. Dobra ojcowska ręka naszego Pana będzie nas dalej prowadziła. Jego łaski życzę Wam wszystkim. Niech Jego prawa trwają w Waszych sercach i czynią Was rzeczywiście szczęśliwymi.

Jego łaska i miłość niech nadal w Was nie tylko mieszka, ale też całkowicie przeniknie swoją łagodnością i siłą. I tak chciejmy wszyscy nadchodzącym wydarzeniom odważnie, a jednak z nadzieją patrzeć w oczy i oczekiwać tylko tego, co dobre. Wasz Stefan. (Dachau, 31 XII 1944 r.)

Redakcja portalu

Centrum Medialne
Diecezji Toruńskiej

ks. Przemysław Witkowski
Redaktor naczelny
ul. Łazienna 18
87-100 Toruń